niedziela, 30 grudnia 2012

36.



♫ Urszula – Dla Ciebie  

Dobra Owieczki Wy moje. Mamy 30 grudnia 2012 roku. Chyba każdy z nas wie co to oznacza, prawda? Będzie to ostatnia notka na tym blogu. W tym roku, oczywiście. Nie martwcie się, nie zamierzam porzucić Ciastka. Byłabym chyba najgorszym człowiekiem na świecie gdybym teraz porzuciła tego bloga i kazała wam czekać z kalendarzem w dłoni czy któregoś pięknego dnia znowu tu zawitam. A Wy, niepewni mojego powrotu byście codziennie tu wchodzili i czytali wszystkie moje notki, aż w końcu przyzwyczailibyście się do mojej nieobecności i żyli tak jak kiedyś.
Dobra, co ja piszę. Mało kto by za mną tęsknił, a to, że porzucę Ciastka jest mało realne.



Przechodząc do notki. Chciałabym sobie zrobić podsumowanie roku. Określić co wydarzyło się dobrego, co złego. Łatwiej mi będzie dzięki mojemu phbl, więc żeby nie było, ale idę miesiącami. Więc idźcie po kakao, usiądźcie wygodnie i włączcie sobie dobrą muzykę.
Styczeń – Przede wszystkim był to genialny sylwester i powiedzmy sobie… niespodziewany. Miałam go spędzić w domu z mamą, a o 21 okazało się, że wychodzimy do znajomych. Siedzieliśmy do 4 nad ranem i się cudownie bawiliśmy. Zimne ognie, disco polo.. fajnie było. W styczniu było też poprawianie ocen i ferie. Ferie spędzone praktycznie na lodowisku. Codziennie o 7 rano byłam na nogach by na 8 iść na lodowisko i zejść o 12. Nuda. 
Luty – W lutym powróciłam na lekcje japońskiego. Uczył nas Masaki. Te piątkowe wieczory były cudowne właśnie dzięki niemu i dziewczynom. W sumie na tych zajęciach więcej się śmiałam niż uczyłam, ale dobra. W lutym były też walentynki które przespałam. Po prostu. Oh no i w lutym dostałam piłką w twarz tak, że potem przez cztery dni zdychałam. Tfu, tfu. Nienawidzę grać z chłopakami na w-fie w siatkówkę. Nienawidzę.

Marzec – Miesiąc do egzaminów. Często wtedy wychodziłam. Zaczęłam bawić się w poscrossing. Ta radość kiedy przychodziła nowa pocztówka! W marcu poznałam swojego Seme, który parę miesięcy później o mnie zapomniał. Smutne. Trudno. Pierwszy dzień wiosny i wagary. Grałyśmy z chłopakami z technikum w piłkę, było cudownie. Wszyscy pili piwo a ja miałam to w nosie i popijałam picolo. Wszyscy się śmiali ale i tak było bardzo miło. Oh i w marcu odnowiłam kontakt ze starymi znajomymi. Miło było znowu spędzić z nimi czas. 
Kwiecień – Czas egzaminów gimnazjalnych. W ogóle się nie stresowałam co wszystkich dziwiło, a potem narobiłam takich głupich błędów, że masakra. Wolę już o tym nie pisać bo to porażka. Bo tak właściwie w kwietniu żyłam tylko egzaminem do którego się i tak nie uczyłam. Oh no i w tym miesiącu założyłam pingera! W kwietniu miałam też straszne problemy z oddychaniem no i wtedy zaczęłam też więcej wagarować.

Maj – ten miesiąc kręcił się głównie wokół mojej Emily. Wylądowała w szpitalu a nas dzieliły setki kilometrów. Strasznie to przeżywałam. Dzwoniłam do niej codziennie i napisałam mnóstwo listów których ostatecznie nie wysłałam.
Czerwiec – bal gimnazjalny który spędziłam w domu z Danielem oglądając mecz Hiszpanii. Nie żałuje, że nie poszłam. Niewiele łączyło mnie z ludźmi z klasy, a z tym Głupkiem przynajmniej dobrze się bawiłam. W tym miesiącu były też wyniki egzaminu gimnazjalnego. Cóż, nie poszło mi tak jak chciałam ale nie było też najgorzej. Powiedzmy: przyzwoicie. W czerwcu skończyłam też gimnazjum. Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszyłam, że kończę ten psychiatryk. Nawet nie wiecie ile ja w gimnazjum przeszłam. Nienawidziłam tych ludzi z całego serca i myślę, że nic się nie zmieniło. Pamiętam miny chłopaków, kiedy zasmarkane dziewczyny przychodziły się do nich przytulić – bezcenne. Ogólnie czerwiec to radość przez łzy.
Lipiec – Nuda, nuda, nuda. Wakacje, wakacje, wakacje. Wstawałam codziennie przed 9. Spędzałam mnóstwo czasu na powietrzu z ludźmi, których kocham. Oh i w lipcu były wyniki rekrutacji. Dostałam się tam gdzie chciałam i ogólnie cudownie, wspaniale, love. Przez tydzień chodziłam i powtarzałam słowo `licealistka`. Czułam się.. niesamowicie bo mi się udało. Wiedziałam, że od września będzie o wiele lepiej.
Sierpień – wakacyjna nuda. Nie mogłam doczekać się września. I to samo co w lipcu: mnóstwo czasu na dworze. Do domu przychodziłam tylko na noc. Codziennie jadłam jagodziankę! Oh no i w sierpniu pomalowałam sobie włosy szamponetką na czerwono. Miała się trzymać przez 4-8 myć, a przebłyski miałam do listopada.
Wrzesień – Nowa szkoła, nowi ludzie, nowe życie. Wszystko od początku, dostałam pustą kartkę którą mogłam zapełnić tak jak mi się tylko podobało. I to zrobiłam. Poznałam mnóstwo cudownych ludzi, którym postanowiłam zaufać. Zostałam przewodniczącą klasy (po wielu, wielu przejściach) i jakoś to płynęło. Oh i zapomniałabym o najważniejszym! W styczniu założyłam swojego Ciastka do którego się zdążyłam już przywiązać. We wrześniu miałam też urodziny, które spędziłam w domu. Praktycznie większość miała wylane i nie pofatygowała się do mnie, ale dobra. Słit sikstin z katarem jak się patrzy.
Październik – Powstała seria rysunków ze mną. Kupiłam kostkę (która nazywa się Madzia i aktualnie leży porzucona na dnie szafy). Zaprzyjaźniłam się też bardziej z Olą, która w krótkim czasie stała się moją najlepszą przyjaciółką. Tak myślę. W październiku dostałam też laptopa o którego z Matulą są do dzisiaj kłótnie, ale dobra. W październiku też dużo chorowałam. Poznałam Matiego!  
Listopad – Słit seventin Oli. Zaczęłam bardziej wierzyć w siebie i ogólnie takie tam. Co prawda dalej miałam problem żeby powiedzieć innym o swoich uczuciach, trudno. W listopadzie miałam też tą typową załamkę jesienną. Nigdy więcej czegoś takiego nie chcę, serio. W listopadzie też odpałów moich i Olka nie było końca. I był koncert PodobaMiSię.
Grudzień – Święta, blahblahblah. Ogólnie moja logika została brutalnie zabita przez rodziców. W grudniu też dużo płakałam, mówiłam dużo o swoich uczuciach co nie było zbyt łatwe. W grudniu też dużo się śmiałam i wychodziłam z ludźmi. Ostatni tydzień tego miesiąca.. nie był najlepszy. Ale trudno, lepiej o tym zapomnieć. Po za tym na sylwestra przychodzi do mnie Ola. Będzie dobrze. Oh no i w grudniu zawiodłam się na wielu osobach. Mimo wszystko jestem szczęśliwa. To się chyba leczy.
 
Ten rok sam w sobie był.. udany. Pierwsza połowa – lepiej nie mówić. Ogólnie najważniejsze, że uwolniłam się z gimnazjum. O niczym więcej nie marzyłam. A to, że w LO poznałam cudownych ludzi to już inna historia. To właśnie dzięki nim mogę powiedzieć, że ten rok był cudowny. Poznałam mnóstwo ludzi zarówno w życiu realnym jak i w Internecie. Wszyscy są dla mnie ważni i chyba nic tego nie zmieni. Do tego przywiązałam się do Ciastka. Ten blog jest dla mnie niczym dziecko. Nie wyobrażam sobie, że miałabym ot tak go porzucić. Ten rok był dla mnie dobry. Jednak pomimo to chcę już wejść w 2013. Nie mogę się go doczekać bo nie wiem co mi przyniesie. Mam nadzieję, że będzie lepszy niż 2012 (o ile to możliwe).
Postanowienia na nowy rok? Wydawać mniej pieniędzy na jedzenie. I może jakoś się ogarnąć. I uważać komu ufam. I być zawsze sobą. I mówić o swoich uczuciach. Po prostu.



Dobra Kochani, Wam w Nowym Roku chciałabym życzyć: 12 miesięcy zdrowia, 53 tygodni szczęścia, 8760 godzin miłości, 526600 minut pogody ducha i 31536000 sekund wspaniałej zabawy. Życzę Wam również wiele zapału do prowadzenia Waszych cudownych blogów. Mam nadzieję, że nadchodzący rok 2013 będzie o wiele lepszy zarówno dla mnie jak i dla Was. No i oczywiście spełnienia wszystkich Naszych marzeń, nawet tych najskrytszych. Życzę Wam też dużo ciastek, żelków i kakaa/malinowej herbatki na spedalenie. Szczęśliwego Nowego Roku!

23 komentarze:

  1. Miałaś bardzo ciekawy rok. Mój był średni, mam nadzieję, że 2013 będzie lepszy :)
    Szczęśliwego Nowego Roku :3

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurczę. I ty to wszystko pamiętasz O____O??! Musiałaś to mieć gdzieś zapisane XDDD.
    Piccolo rządzi, a propos! Co tam piwo, ble. Piccolo lepsze >D Co do balu gimnazjalnego... Pamiętam, że swój też chciałam odpuścić, ale mnie zaciągnęli O___o.
    Szczęśliwego nowego roku <333

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypomnialas mi o postcrossing ! Hahha,juz zakladam nowe konto ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. no i dobrze , że nie porzucisz bloga ;pp

    OdpowiedzUsuń
  5. No ale ja sie za bardzo bede bala, a nie mam nikogo, z kim moglabym to przeprowadzic. Z reszta, nie mam ochoty na piec zawalow serca, raz po raz,jeden za drugim : C

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale zajebiście piszesz !! Serio! Mam takie samo zdanie na wiele tematów. A co do gimnazjum to jestem w 3 klasie i też bardzo, ale to bardzo chcę już skończyć tą szkołę. Mam dość tych ludzi, mam dość kilku osób w mojej klasie, którzy tylko zatruwają wszystkim wokół życie. I tego balu gimnazjalnego nazywanego u mnie wieczorkiem też nie chcę, ale będę musiała przyjść, bo wszyscy muszą -.- Chcę już nową szkołę, nowych ludzi, nowe miasto, nowe znajomości. Chcę to wszystko zmienić, wejść jak to powiedziałaś z czystą kartą. Natychmiast dodaję do obserwowanych :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nigdy nie pamiętam co robiłam, poszczególne miesące mi się zlewają. A bloga nie mam aż od taka dawna, by sobie po nim sprawdzać i według notek podsumować.
    ja bym tęskniła! kto by mnie wirtualnie hugał, hę?

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo ciekawy rok miałaś :D . życzę ci aby następny był jeszcze lepszy od obecnego :D

    Zapraszam na blog Stylówka .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już czekam na kolejny post :D

      Zapraszam na blog Stylówka .

      Usuń
  9. Czy ja wiem czy taka dobra ta recenzja - amatorska ^_^
    Dziękuję za kom. i zapraszam ponownie. ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapamiętałaś cały rok?! Podziwiam cię. Obserwuję i liczę na to samo ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. fajna notka:>
    Ciekawy miałaś rok^^
    Szczęśliwego Nowego Roku!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja tez sie dziwie,ze nie stresujesz sie na egzaminach :) szzesliwego,pomyslnego Nowego Roku !!

    OdpowiedzUsuń
  13. Życzę, by kolejny rok był jeszcze lepszy od tego :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Extra post . Ja nie zapamiętałam tyle szczegółów . Szczęśliwego nowego roku ;]

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobry rok miałaś : D ale powiem jedno : też nienawidzę grać w siatkówkę i z chłopakami i wgl. ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Omg, gdybym miała gdzieś blisko siebie lodowisko to zachowywałabym się jak ty na feriach, tylko że ja chodziłabym tam nawet w czasie szkoły. Przeokropnie zazdroszczę ci możliwości nauki japońskiego, na prawdę *.*
    Koszulka z Nirvany jest z sh, w sumie to większośc moich koszulek jest z sh ;d W swoich Martensach też przechodziłam cały rok(z wakacjami włącznie), czasami tylko zmieniając je na glany lub trampki, no ale na trampki to musiało byc już gorąco jak w piekle.

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajne podsumowanie miesięcy :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem kolejną osobą, która gratuluje Ci niesamowitej pamięci.
    Życzę Ci 365 nadchodzących dni pełnych miłości, radości, zdrowia i blogowania <3
    Jogurcikowi przesyła wirtualnego huga Batana.
    *wirtualny hug* :3

    OdpowiedzUsuń